~o~
Na zewnątrz ciemno, kolejny zimowy poranek.
Zawsze w takiej sytuacji człowiek, chcąc nie chcąc, musi się
w sobie jakoś zebrać i wyjść z rozgrzanego łóżka ku
chłodowi. Wrząca woda pomaga, dopóki leci, ale wystarczy
zakręcić kurek i znów robi się zimno. Trzeba się
przemóc. Gorące mleko. I płatki. Obowiązkowo! Ubranie,
musi być ciepło, ale nie można przesadzać, bo w pracy na
szczęście nie marznę. I jeszcze makijaż.
Właściwie, kiedy chłód zostaje przeze mnie oswojony, takie
zimowe poranki potrafią być nawet miłe i przyjemne. Co
nie oznacza, że człowiek nie wolałby zostać w swoim ukochanym
łóżeczku. Choć w mojej sytuacji… Jeśli to łóżko jest tak wielkie
i zarazem puste, może lepiej za długo w nim nie leżeć? Jak bardzo
można sobie popsuć z rana humor tym, że łóżko jest za
duże dla jednej osoby! Zdecydowanie za duże…
Teraz jeszcze tylko najgorszy moment – wyjście na zewnątrz, skrobanie
zamarzniętej szyby samochodu i prze-czekanie dość długiego momentu,
aż samochód się na- grzeje. Dopiero potem można jechać.
Jest dobrze. Powiedziałabym nawet, że bardzo dobrze. Zawsze, idąc do
pracy, czuję się dosyć fajnie. Przechodzę wówczas przez galerię handlową,
idę pomiędzy ludźmi zadowolonymi z zakupów. Są to zazwyczaj osoby,
które mają już bardzo nadwerężone debety lub karty kredytowe, ale dalej
brną do przodu,
bo przecież jest jeszcze tyle rzeczy do kupienia. Oglądam wystawy.
Co chwilę
widzę coś, co mi się podoba, a na co mnie nie stać. Jeszcze
niedawno byłam podobna do tych ludzi – coś mi się spodobało,
więc po chwili stawało się już moje. Walczę z tym na każdym
kroku. A nie jest to łatwe, kiedy się pracuje w centrum handlowym
i ma się tyle sklepów pod ręką! Ale wszystko – jak mniemam
– zmierza ku lepszemu. Super. Grunt to dobre nastawienie. Dziś
czuję się wyjątkowo dobrze. Jak zwykle, gdy zrobię pełen makijaż
i ubiorę się jakoś nieprzeciętnie. Jedno i drugie nie zdarza się zbyt
często, bo nigdy nie mam na nic czasu. Nie zawsze człowiekowi
uda się wyjść z łóżka przy pierwszym dzwonku budzika. Od czego
są drzemki? Jeszcze pięć minut! Jeszcze pięć minut… Później
się wygląda tak, jak się wygląda. A tak poza tym… Jak tu nie mieć
dobrego humoru, skoro dziś środa, co oznacza bardzo spokojny
dzień z małym ruchem w resta…
– Aaa..!
No tak, zamyślenie i oglądanie wystaw sklepowych może się skończyć
zderzeniem. Często mi się to zdarza,
ale zawsze ludzie, których spotykam na swojej drodze, zgrabnie
mnie wymijają. Dziś widocznie przyszło mi zapłacić za to, że do
tej pory na nikogo jeszcze nie wleciałam. Ale żeby tak od razu
na człowieka z jakimiś kartonami..?
– Bardzo panią przepraszam…
(frag.)
Zawsze w takiej sytuacji człowiek, chcąc nie chcąc, musi się
w sobie jakoś zebrać i wyjść z rozgrzanego łóżka ku
chłodowi. Wrząca woda pomaga, dopóki leci, ale wystarczy
zakręcić kurek i znów robi się zimno. Trzeba się
przemóc. Gorące mleko. I płatki. Obowiązkowo! Ubranie,
musi być ciepło, ale nie można przesadzać, bo w pracy na
szczęście nie marznę. I jeszcze makijaż.
Właściwie, kiedy chłód zostaje przeze mnie oswojony, takie
zimowe poranki potrafią być nawet miłe i przyjemne. Co
nie oznacza, że człowiek nie wolałby zostać w swoim ukochanym
łóżeczku. Choć w mojej sytuacji… Jeśli to łóżko jest tak wielkie
i zarazem puste, może lepiej za długo w nim nie leżeć? Jak bardzo
można sobie popsuć z rana humor tym, że łóżko jest za
duże dla jednej osoby! Zdecydowanie za duże…
Teraz jeszcze tylko najgorszy moment – wyjście na zewnątrz, skrobanie
zamarzniętej szyby samochodu i prze-czekanie dość długiego momentu,
aż samochód się na- grzeje. Dopiero potem można jechać.
Jest dobrze. Powiedziałabym nawet, że bardzo dobrze. Zawsze, idąc do
pracy, czuję się dosyć fajnie. Przechodzę wówczas przez galerię handlową,
idę pomiędzy ludźmi zadowolonymi z zakupów. Są to zazwyczaj osoby,
które mają już bardzo nadwerężone debety lub karty kredytowe, ale dalej
brną do przodu,
bo przecież jest jeszcze tyle rzeczy do kupienia. Oglądam wystawy.
Co chwilę
widzę coś, co mi się podoba, a na co mnie nie stać. Jeszcze
niedawno byłam podobna do tych ludzi – coś mi się spodobało,
więc po chwili stawało się już moje. Walczę z tym na każdym
kroku. A nie jest to łatwe, kiedy się pracuje w centrum handlowym
i ma się tyle sklepów pod ręką! Ale wszystko – jak mniemam
– zmierza ku lepszemu. Super. Grunt to dobre nastawienie. Dziś
czuję się wyjątkowo dobrze. Jak zwykle, gdy zrobię pełen makijaż
i ubiorę się jakoś nieprzeciętnie. Jedno i drugie nie zdarza się zbyt
często, bo nigdy nie mam na nic czasu. Nie zawsze człowiekowi
uda się wyjść z łóżka przy pierwszym dzwonku budzika. Od czego
są drzemki? Jeszcze pięć minut! Jeszcze pięć minut… Później
się wygląda tak, jak się wygląda. A tak poza tym… Jak tu nie mieć
dobrego humoru, skoro dziś środa, co oznacza bardzo spokojny
dzień z małym ruchem w resta…
– Aaa..!
No tak, zamyślenie i oglądanie wystaw sklepowych może się skończyć
zderzeniem. Często mi się to zdarza,
ale zawsze ludzie, których spotykam na swojej drodze, zgrabnie
mnie wymijają. Dziś widocznie przyszło mi zapłacić za to, że do
tej pory na nikogo jeszcze nie wleciałam. Ale żeby tak od razu
na człowieka z jakimiś kartonami..?
– Bardzo panią przepraszam…
(frag.)
~o~