środa, 28 stycznia 2015

Prolog

                         ~o~
Na zewnątrz ciemno, kolejny zimowy poranek. 
Zawsze w takiej sytuacji człowiek, chcąc nie chcąc, musi się
 w sobie jakoś zebrać i wyjść z rozgrzanego łóżka ku 
chłodowi. Wrząca woda pomaga, dopóki leci, ale wystarczy
 zakręcić kurek i znów robi się zimno. Trzeba się
 przemóc. Gorące mleko. I płatki. Obowiązkowo! Ubranie,
 musi być ciepło, ale nie można przesadzać, bo w pracy na 
szczęście nie marznę. I jeszcze makijaż.
Właściwie, kiedy chłód zostaje przeze mnie oswojony, takie
 zimowe poranki potrafią być nawet miłe i przyjemne. Co 
nie oznacza, że człowiek nie wolałby zostać w swoim ukochanym
 łóżeczku. Choć w mojej sytuacji… Jeśli to łóżko jest tak wielkie
 i zarazem puste, może lepiej za długo w nim nie leżeć? Jak bardzo
 można sobie popsuć z rana humor tym, że łóżko jest za 
duże dla jednej osoby! Zdecydowanie za duże…
Teraz jeszcze tylko najgorszy moment – wyjście na zewnątrz, skrobanie 
zamarzniętej szyby samochodu i prze-czekanie dość długiego momentu,
aż samochód się na- grzeje. Dopiero potem można jechać.
Jest dobrze. Powiedziałabym nawet, że bardzo dobrze. Zawsze, idąc do
 pracy, czuję się dosyć fajnie. Przechodzę wówczas przez galerię handlową,
 idę pomiędzy ludźmi zadowolonymi z zakupów. Są to zazwyczaj osoby, 
które mają już bardzo nadwerężone debety lub karty kredytowe, ale dalej 
brną do przodu, 
bo przecież jest jeszcze tyle rzeczy do kupienia. Oglądam wystawy.
 Co chwilę 
widzę coś, co mi się podoba, a na co mnie nie stać. Jeszcze
 niedawno byłam podobna do tych ludzi – coś mi się spodobało, 
więc po chwili stawało się już moje. Walczę z tym na każdym
 kroku. A nie jest to łatwe, kiedy się pracuje w centrum handlowym
 i ma się tyle sklepów pod ręką! Ale wszystko – jak mniemam 
– zmierza ku lepszemu. Super. Grunt to dobre nastawienie. Dziś 
czuję się wyjątkowo dobrze. Jak zwykle, gdy zrobię pełen makijaż 
i ubiorę się jakoś nieprzeciętnie. Jedno i drugie nie zdarza się zbyt 
często, bo nigdy nie mam na nic czasu. Nie zawsze człowiekowi
 uda się wyjść z łóżka przy pierwszym dzwonku budzika. Od czego 
są drzemki? Jeszcze pięć minut! Jeszcze pięć minut… Później
 się wygląda tak, jak się wygląda. A tak poza tym… Jak tu nie mieć 
dobrego humoru, skoro dziś środa, co oznacza bardzo spokojny
 dzień z małym ruchem w resta…
– Aaa..!
No tak, zamyślenie i oglądanie wystaw sklepowych może się skończyć
 zderzeniem. Często mi się to zdarza,
ale zawsze ludzie, których spotykam na swojej drodze, zgrabnie 
mnie wymijają. Dziś widocznie przyszło mi zapłacić za to, że do 
tej pory na nikogo jeszcze nie wleciałam. Ale żeby tak od razu
 na człowieka z jakimiś kartonami..?
– Bardzo panią przepraszam…

(frag.)
        ~o~

1 komentarz: